Testy
Citroën C4 mniej oryginalny, za to lepszy
Druga generacja C4 straciła na wyjątkowości, w zamian zyskując funkcjonalność i nowy wygląd. Teraz kompaktowy Citroën może skuteczniej rywalizować z najpopularniejszymi modelami swojego segmentu.
Oryginalność stylu i rozwiązań technicznych przed laty uchodziła za wizytówkę firmy Citroën. W klasie samochodów kompaktowych, po eksperymencie z awangardowymi GS i BX, nastąpiły niewyróżniające się niczym ZX i Xsara. Ich następca, Citroën C4 pierwszej generacji, znów zadziwił świat stylizacją nadwozia i kilku detali we wnętrzu. Obecne na naszym rynku od wczesnej wiosny drugie wcielenie „C-czwórki” prezentuje się zwyczajniej i próżno w nim szukać oryginalnych pomysłów technicznych. Takie zmiany wyszły kompaktowemu Citroënowi na dobre. Sylwetka samochodu nie jest już tak krągła, jak u poprzednika, narysowano ją zdecydowanie prostszymi, ostrzejszymi liniami. Pochylona pod niewielkim kątem tylna ściana nadwozia sprawia, że samochód prezentuje się jak połączenie typowego hatchbacka z niewielkim kombi i budzi skojarzenia z Audi A3 Sportback. Uroku sylwetce dodają charakterystyczne szczegóły: reflektory i tylne światła o ciekawym kształcie, wlot powietrza z odpowiednio wkomponowanym, dużym znakiem firmowym. Najważniejsze jednak, że taki kształt nadwozia w połączeniu z większymi wymiarami umożliwił zaprojektowanie bardziej przestronnego wnętrza. Samochód zbudowano na lekko zmodernizowanej płycie podłogowej poprzednika, ma taki sam rozstaw osi 2608 mm, ale wyraźnie „urósł”: jest dłuższy o 5 cm (4329 mm), o 2 cm szerszy
(1789 mm) i o 3 cm wyższy(1489 mm). Kierowca i pasażer siedzący obok mogą mieć wrażenie podróżowania samochodem klasy średniej, zwłaszcza wobec jakości materiałów użytych do wykończenia wnętrza i wystroju tablicy rozdzielczej. Wszystkie tworzywa wyglądają bardzo porządnie, a zmontowano je bardzo starannie, szczeliny między poszczególnymi elementami ograniczono do minimum. Całość z powodzeniem można by przenieść do samochodu segmentu premium, tym bardziej, że jest nie tylko ładna, ale i praktyczna. Miłośnicy oryginalności i „sztuki dla sztuki” mogą jedynie żałować, że nie ma tu już, jak w poprzedniku, kilku wyświetlaczy porozrzucanych po całej tablicy, czy nieruchomej piasty kierownicy. Żaden kierowca zasiadający w tym modelu po raz pierwszy nie będzie miał problemów z obsługą, a najważniejsze wskaźniki są przed nim, gdzie ich miejsce. Jednak nie do końca zrezygnowano z nieprzeciętnych rozwiązań. Tarcze przyrządów są podświetlane światłem, którego kolor wybiera kierowca, od niebieskiego po białe. Jest też możliwe takie ustawienie, by cały obrotomierz „czerwieniał”, gdy silnik pracuje na
wysokich obrotach, można wybierać spośród 4 polifonicznych dźwięków towarzyszących np. włączeniu kierunkowskazów. Dziwi nieco zbyt duża kierownica, ale gdzieś trzeba było upchnąć 12 przycisków i 4 pokrętła obsługujące przeróżne funkcje: od ustawień zestawu audio, po telefon komórkowy połączony przez Bluetooth. Poza tymi detalami kierowca powinien być zadowolony ze swojego miejsca pracy. Regulowany we wszystkich kierunkach fotel jest wygodny, widoczność do przodu i na boki niemal idealna; jedynie podczas cofania obserwację utrudniają szerokie tylne słupki.
Częściowo rekompensują to odpowiednio duże i właściwie ukształtowane lusterka zewnętrzne. Powodów do narzekań nie mają nawet rosłe osoby siedzące na tylnej kanapie, ale tylko dwie. Trzecia, siedząca pośrodku, ma już za mało miejsca na nogi. Wszystko przez wysoki tunel na podłodze i podłokietnik między przednimi fotelami. W obszerniejszym nadwoziu zmieści się także większy bagaż. Jest to o tyle ważne, że producent nie przewiduje innej wersji nadwoziowej C4, ani 3-drzwiowego hatchbacka, ani kombi i 380 dm3 musi spełnić oczekiwania wszystkich użytkowników. To jeden z najlepszych wyników w klasie; bagażnik jest też ustawny: ma 87 cm długości, 103 cm szerokości i 52 cm głębokości (do zasłaniającej go półki). Po złożeniu kanapy można w nim przewieźć ładunki o objętości do 1183 dm3 i maksymalnej długości ok. 165 cm. Pomyślano o ich bezpiecznym przewożeniu: w podłodze są punkty mocowania ładunku, na bocznych ściankach haczyki do zawieszenie np. toreb z zakupami, wnęki i opaski do przewożenia drobniejszych przedmiotów. Niestety, dzielone i składane jest tylko oparcie kanapy, które po opuszczeniu tworzy na podłodze wyraźny stopień(ok. 10 cm) utrudniający załadunek większych przedmiotów. Przy ładowaniu bagaży do pokonania jest również wysoki próg załadunku(72 cm),
podłoga znajduje się ok. 20 cm poniżej niego. Przestronne wnętrze i renoma producenta zobowiązują: nawet kompaktowy Citroën musi być samochodem komfortowym .Zamiast słynnego zawieszenia hydropneumatycznego, w podwoziu wykorzystano rozwiązania najprostsze (czyli najtańsze w produkcji i obsłudze). Kolumny McPhersona z przodu i wahacze wleczone połączone belką skrętną z tyłu dostrojono tak, by zapewniały pasażerom maksymalny możliwy komfort. Na drogach dobrej jakości samochód bardzo skutecznie chroni pasażerów od wszelkich wstrząsów. Gorzej, gdy jedziemy po nawierzchni z głębszymi dziurami lub krótkimi poprzecznymi nierównościami. Wówczas zawieszenie potrafi nieprzyjemnie dobić: do nadwozia, co jest odczuwane we wnętrzu. W zakrętach jest podobnie: na równych nawierzchniach zawieszenie pewnie utrzymuje samochód, na kiepskich tył zachowuje się nerwowo. Szybkim przejazdom w slalomie nie sprzyja zbyt mocno działające, elektryczne wspomaganie układu kierowniczego. Nie ma wątpliwości: priorytetem dla twórców tego pojazdu był komfort pasażerów, a nie przyjemność kierowcy ceniącego dynamiczną jazdę. Podkreśla to nawet charakter testowanej wersji napędzanej jednym z nowszych silników w ofercie Citroëna: wysokoprężnym 1,6 HDI o mocy 112 KM. Konstruktorom (silnika, czy reszty samochodu?) należą się duże brawa za wyciszenie odgłosów pracy. Jedynie podczas zimnego rozruchu słychać odgłos charakterystyczny dla jednostki ZS, potem do uszu pasażerów dochodzi jedynie stłumiony, masowy pomruk. To m.in. zasługa wielowarstwowej przedniej szyby z folią akustyczną i zastosowania grubszych niż w poprzedniku mat wygłuszających nadwozie. Moc 112 KM i 270 Nm maksymalnego momentu obrotowego w dużym, kompaktowym samochodzie nie obiecują zbyt wiele. Rzeczywiście, wg danych producenta tak napędzany C4 ma satysfakcjonującą prędkość maksymalną 190 km/h, ale przeciętną dynamikę: od 0 do 100 km/h rozpędza się w 11,3 s. W praktyce, choć „C-czwórka” dobrym sprinterem na pewno nie jest, kierowca nigdy nie odczuwanie dostatku mocy. Od ok. 2000 obr./min silnik wystarczająco skutecznie rozpędza ważącego niespełna 1,3 t Citroëna. Co ciekawe, deklarowane przez producenta zużycie paliwa nie różni się bardzo od rzeczywistego. W ruchu miejskim C4 powinien zużywać 5,8, a poza nim jedynie 3,9 dm3/100 km. Podczas naszego testu wartości te wynosiły odpowiednio 6,0 i 4,5 dm3/100 km. To naprawdę dobry wynik, a jego uzyskanie umożliwia także odpowiednie dobranie przełożeń 6-biegowej manualnej przekładni. W przeciwieństwie do skrzyń biegów w wielu wcześniejszych modelach, przełożenia wybiera się tu pewnie i precyzyjnie. Komfortowy i oszczędny samochód wyceniono na minimum 69 900 zł. Na szczęście jest rozsądna, a tańsza alternatywa: benzynowa wersja 1,6 VTI 120 KM w cenie od 61 600 zł. Bardziej dynamiczna, jeszcze bardziej cicha(a zatem i komfortowa),a zużywająca średnio 8,8 dm3/100 km. Benzyna jest dziś tylko niewiele droższa od oleju napędowego, warto więc zaoszczędzić ok. 8 tys. zł. Jedynym mankamentem będzie 5-biegowa manualna przekładnia.
Druga generacja C4 potwierdza, że oryginalność nie zawsze musi być zaletą, zwłaszcza, jeśli jest celem, nie środkiem. Citroën C4 jest dojrzałym, komfortowym i atrakcyjnie wyglądającym hatchbackiem, który z powodzeniem może pełnić rolę samochodu rodzinnego i firmowego: jest wystarczająco przestronny i funkcjonalny. Niedociągnięciem trudnym do wybaczenia jest uproszczony sposób składania tylnych siedzeń, trudny do wytłumaczenia, skoro zrezygnowano z praktycznego kombi.
Andrzej Penkalla

4/2012

