Testy
Countryman praktyczniejsze Mini
Mini Countryman jest drogi i nie tak komfortowy jak kompaktowi rywale, a mimo to firmy chętnie go kupują. Ten model nie zatracił zadziorności stylu mniejszych braci, a jest od nich bardziej funkcjonalny.
Countrymana trudno zaklasyfikować do konkretnego segmentu. Pod względem długości (niespełna 410 cm) jest minimalnie dłuższy od samochodów segmentu B, ale pokaźny rozstaw osi 259,5 cm stawia go pośród kompaktów. Wygląd nadwozia sugeruje, że Countryman jest crossoverem. Na dachu znalazły się nawet specjalne pseudorelingi, a pojazd jest prawie 16 cm wyższy od mniejszego brata. Dodatkowe centymetry wynikają głównie z wyższego nadwozia. Countryman jest dużo obszerniejszy od pozostałych modeli spod znaku Mini, a dzięki dodatkowej parze drzwi bardziej funkcjonalny. Ale prześwit wzrósł ledwie półtora centymetra, do 14,9 cm, jak na crossovera to wynik słaby. Stąd jedynym przeznaczeniem opcjonalnego napędu na 4 koła (w cenie 7 tys. zł) może być poprawienie trakcji na śliskiej nawierzchni. Wnętrze jest obszerne, zarówno z przodu jak i z tyłu. Zwłaszcza nad głowami nie brakuje miejsca, choć trójkę pasażerów z tyłu należy wozić najwyżej awaryjnie. Dużą zaletą są wygodne i regulowane w szerokim zakresie fotele. W razie potrzeby tylne siedzenia można niezależnie przesuwać. Countryman ma bagażnik o pojemności 350 litrów, co na tle kompaktów jest wynikiem przeciętnym. Samochód ma maksymalną ładowność 470 kg. Bagażnik dachowy jest obliczony na 75kg ładunku. Testowany Mini Cooper Dbył napędzany 1,6-litrowym dieslem o mocy 112 KM i maksymalnym momencie
obrotowym 270 Nm w zakresie 1750-2250 obr./min. Pozwala on na sprawne poruszanie się po mieście i przyspieszanie, bo na osiągnięcie 100 km/h Countryman potrzebuje 11 s. Co ciekawe, dźwięk dobiegający spod maski przypomina raczej silnik benzynowy. Ten diesel jest najbardziej godny polecenia z całej palety silników Countrymana. Słabsze: benzynowy o mocy 98 KM i diesel o mocy 90 KM, mogą się okazać zbyt dychawiczne. Niemal równorzędna pod względem osiągów wersja 122-konna jest tańsza od testowanej o 7 tys. zł, ale spala 1,5-2 l/100 km więcej paliwa. Z kolei CooperS ALL4 o mocy 184 KM (cena 115 900 zł) jest skierowany raczej do osób szukających sportowych wrażeń. Nawiasem mówiąc, napędza go Najlepszy silnik 2011 roku w grupie jednostek o pojemności pomiędzy 1,4 a 1,8 litra. Na pochwałę zasługują bardzo skuteczne hamulce Countrymana, precyzja zmiany przełożeń w 6-biegowej skrzyni i małe zużycie paliwa. W mieście Mini, m.in. dzięki systemowi start-stop, spalał 7-7,5 l oleju napędowego na setkę, a w trasie zużycie spadało do poziomu ok. 4,5 l/100 km. Niezwykle precyzyjny układ kierowniczy jest wręcz zbyt czuły na każdy ruch kierownicą, co wymaga przyzwyczajenia. Zawieszenie Countrymana na tle współczesnych kompaktów jest dość sztywne, choć nieco lepiej tłumi nierówności niż w mniejszych Mini. Taka charakterystyka sprawia, że samochód prowadzi się pewnie w szybko pokonywanych zakrętach. Z drugiej strony, Ford Focus czy VW Golf robią to niemal równie dobrze, ale znacznie lepiej tłumią niedoskonałości nawierzchni. Najtańszy Countryman One z silnikiem benzynowym o mocy 98 KM kosztuje 82 700 zł. Wariant wysokoprężny(90 KM) jest 6 tys. zł droższy, a z prezentowaną jednostką 112-konną kosztuje od 99 200 zł. To przeciętnie 15-20% więcej niż mniejsze Mini. W standardzie najtańszego Countrymana znajdziemy klimatyzację manualną, elektryczne szyby z przodu i z tyłu, komplet poduszek powietrznych, relingi dachowe i ESP. Zakup nieźle wyposażonego Countrymana zwykle będzie się łączył z zamówieniem wielu dodatków z długiej listy opcji i wydaniem kolejnych kilkunastu tysięcy złotych. W podstawowej wersji brakuje np. tak oczywistych rozwiązań jak komputer pokładowy czy światła przeciwmgielne. W tym modelu zakup haka holowniczego to koszt 3144 zł, elektryczny szklany dach kosztuje 4 tys. zł, klimatyzacja automatyczna 1,6 tys. zł. Cena regulacji wysokości fotela pasażera z przodu na tym tle wydaje się okazją: 200 zł. Warto się zastanowić nad zakupem jednego z pakietów wyposażenia, które są rozsądnie skompletowane, a łączna cena proponowanych w ich ramach dodatków jest niższa, niż gdybyśmy nabywali je oddzielnie. Poza tym przy wybraniu jednego z droższych pakietów inne elementy w nich nieuwzględnione mogą być nawet o połowę tańsze (np. skórzane siedzenia).Według Eurotaxu przy odsprzedaży Coopera D po 3 latachi z 90 tys. km na liczniku możemy liczyć na 46,8% wydanej wcześniej kwoty.

4/2012

