Testy
Opel Insignia 1,9 CDTi ecoFlex oszczędność bez wyrzeczeń
Klientom, zwłaszcza flotowym, dla których istotne są koszty eksploatacji, Opel proponuje samochody ecoFlex. Oznaczona w ten sposób Insigni, a ze 130-konnym dieslem, zaskakuje niewielkim zapotrzebowaniem na wciąż drożejące paliwo.
Patrząc na Insignię aż wierzyć się nie chce, że ten samochód zaprezentowano już 3 lata temu, w lipcu 2008 r., a zaledwie kilka miesięcy później zdobył zaszczytny tytuł samochodu Roku 2009. Dynamiczna linia nadwozia sprawia, że duży Opel może być alternatywą dla VW Passata CC, a za sprawą dużych drzwi bagażnika jest od niego o wiele bardziej funkcjonalny. Zamiast określać tę wersję Insigni mianem np. „5-drzwiowego coupe” Opel tyleż skromnie, co nieprawdziwie nazywa ją hatchbackiem. Jeśli nie zwracać uwagi na szczeliny tylnych drzwi, samochód mocno przypomina coupe, z wszystkimi negatywnymi konsekwencjami wynikającymi z takiego kształtu nadwozia. Z przodu w Insigni miejsca jest tylko w sam raz, konkurenci jak Ford Mondeo czy Citroen C5 są nieco bardziej przestronni. To skutek nieco krótszego rozstawu osi (2737 mm wobec 2850 mm Mondeo i 2815 mm Citreona) oraz specyficznego ukształtowania wnętrza, zwłaszcza z przodu. Część szerokiego wnętrza Opla zajmuje mocno rozbudowana środkowa konsola łagodnie „spływająca” z tablicy rozdzielczej. Wygląda to nowocześnie i elegancko, ale zabiera trochę przestrzeni na kolana kierowcy i siedzącego obok pasażera, skutecznie ich od siebie oddzielając. Same fotele są wygodne, ten dla kierowcy ma regulację we wszystkich możliwych kierunkach i płaszczyznach. By jednak zająć w nim idealną pozycję, trzeba się trochę napracować, bo elementy sterowania fotela umieszczono z trzech stron. Za dopłatą Opel proponuje świetne fotele wyróżniające się m.in. regulacją długości siedziska. Kto kupuje samochód z
myślą o pokonywaniu długich tras powinien poważnie rozważyć ich wybór. Na szczęście regulacja kolumny kierownicy(w dwóch płaszczyznach) jest dużo prostsza, a jej zakres wystarczający dla kierowców każdego wzrostu. Choć na pierwszy rzut oka liczba przycisków i pokręteł służących do obsługi wszystkich funkcji samochodu nieco przytłacza, to łatwo się zapamiętuje ich przeznaczenie usytuowanie. Gorzej z widocznością z miejsca kierowcy: lusterka zewnętrzne zwężają się tam, gdzie akurat najbardziej to przeszkadza, a widok do tyłu przez mocno pochyloną szybę jest wręcz symboliczny. To właśnie efekt wspomnianych wcześniej ograniczeń wynikających kształtu nadwozia: szerokich tylnych słupków i mocno opadającej linii dachu. Ta ostatnia może przeszkadzać także pasażerom zasiadającym na tylnej kanapie, ale tylko wówczas, gdy zajmują miejsca: muszą wcześniej pochylić się bardziej niż w zwykłych sedanach tej wielkości, o kombi nie wspominając.Za to we wnętrzu nie mogą już narzekać: miejsca na stopy, na kolana, a nawet nad głowami nie zabraknie nawet wysokim osobom. Kanapa została ukształtowana z myślą o 2 pasażerach, które mogą sobie rozłożyć szeroki, wygodny podłokietnik. Jazdę we trójkę polecić można zatem jedynie na krótszych odcinkach. Na wyglądzie nie ucierpiała funkcjonalność. Duże, wysoko unoszone drzwi odsłaniają olbrzymią przestrzeń o regularnym kształcie. Bagażnik jest długi (100 cm)i szeroki (102 cm), jednak niezbyt wysoki (45 cm do półki).Szkoda, że próg załadunku znajduje się 70 cm nad jezdnią. Po złożeniu oparcia standardowo dzielonego w proporcji 60:40 pojemność bagażnika rośnie z 530 do 1470 dm3, na równej podłodze można przewieźć przedmioty o długości niemal 190 cm. Wśród jednostek napędowych proponowanych nabywcom Insigni znaleźć można 5 silników benzynowych o mocach od 115 do 260 KM i 2 turbodiesle 2,0 CDTI 130 lub 160 KM. Samochody wyposażone w te ostatnie w cenniku zajmują 4 pozycje; każdy z nich występuje bowiem w zwykłej wersji oraz oznaczonej symbolem „ecoFLEX”. Parametry techniczne i osiągi samochodów są podobne, a cena odmian „ecoFLEX” jest o 1500 zł wyższa. Skąd ta różnica? Jak łatwo się domyślić, wersja eco powinna oszczędniej obchodzić się z paliwem. Przede wszystkim postarano się jeszcze bardziej ograniczyć opór aerodynamiczny samochodu. Zwykła odmiana ma i tak bardzo niski współczynnik CX równy 0,28, w wersji „eco” wynosi on tylko 0,26. To zasługa inaczej ukształtowanych zderzaków i osłon lusterek zewnętrznych specjalnej osłony zbiornika paliwa, inaczej zamocowanej chłodnicy i zamkniętych górnych kratek we wlocie powietrza do niej, oraz obniżonego zawieszenia (o 3 mm z przodu i o 14 mm z tyłu). Pakiet zmian uzupełniają „energooszczędne” opony Michelin w rozmiarze 225/55 R17, wskaźnik podpowiadający kierowcy właściwy moment zmiany biegu na wyższy, a przede wszystkim manualna 6-biegowa przekładnia o specjalnie dobranych przełożeniach. Przełożenia I i II biegu skrócono, by zachować dobrą dynamikę, a VI bieg ma przełożenie 3,09:1 zamiast 3,55:1, co podczas jazdy z wyższymi prędkościami obniża obroty silnika, a w konsekwencji zużycie paliwa i hałas, jaki dociera do wnętrza. Efekty tych w sumie niewielkich zmian wręcz zaskakują. Co prawda 130-konny silnik nie czyni z ważącej 1,5 t Insigni samochodu aż tak dynamicznego, jak zapowiada to jego sylwetka, ale prędkość maksymalna 205 km/h i przyspieszenie 0-100 km/h w 11,1 s sprostają oczekiwaniom większości kierowców. Co ciekawe,
parametry wersji ecoFLEX są w tym wypadku identyczne, jak zwykłej odmiany. Zgodnie z obietnicami niższe jest za to (i tak bardzo umiarkowane) zużycie paliwa. W każdych warunkach: w cyklu mieszanym, na trasie czy w ruchu miejskim „ekologiczna” wersja Insigni potrzebuje na przejechanie 100 km co najmniej 0,5 dm3 paliwa mniej. O dziwo, największe oszczędności możliwe są nie podczas jazdy autostradowej ze stałą, wysoką prędkością, kiedy najskuteczniej powinien działać aerodynamiczny pakiet ecoFLEX-a i niższe przełożenie VI biegu. W tych warunkach wersja Eco na przejechanie 100 km potrzebuje 4,2, zamiast 4,8 l ON. Za to w ruchu miejskim na każdych 100 km oszczędza wg producenta aż 0,8 l paliwa: 6,8 l zamiast 7,6. Średnio zadowala się 5,2 l/100 km(mniej o 0,6 l), emitując przy tym do atmosfery nie 154, a jedynie 136 g CO2/km. Co istotne, w tym wypadku teoria nie mija się bardzo z praktyką. Podczas testu Insignia ecoFLEX zużywała w ruchu miejskim zaledwie nieco poniżej 7 l ON/100 km, a poza nim tylko 4,5 l. Pamiętajmy: to duży i dość ciężki samochód segmentu D! Jeśli wziąć pod uwagę, że pojazdy w firmach utrzymujących duże floty pokonują rocznie dziesiątki tysięcy km, to zysk z posiadania kilkunastu takich samochodów pojawia się właściwie natychmiast. Indywidualni nabywcy muszą czekać dłużej: przy cenie ON na poziomie 5,2 zł/100 km, wersja ecoFLEX zwraca się po ok. 50 tys. km. Szkoda, że w Polsce oszczędzanie nie jest premiowane przez państwo. Właściciele 130-konnej wersji Insigni mogą w wielu krajach liczyć na dodatkowe ulgi podatkowe. Niestety, choć oszczędzają bogaci, nam wciąż mniej się opłaci.

4/2012

